Mam tylko dwa zdjęcia, które zrobił Pan Franciszek, właściciel Galerii. No, ale dobre i to :D.
Nie wszystkich gości widać, ale przynajmniej mamy jakiś ślad :).
Głównej bohaterki wieczoru nie było, troszkę pisałam o tym w Słowach rozsypanych.
Dziękuję wszystkim. Zwłaszcza EMałgorzacie, dzięki której, dane mi było znów zachłysnąć się poezją...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą minione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą minione. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 kwietnia 2015 o 15:10
sobota, 20 grudnia 2014 o 19:44
Prawie tydzień po
Natłok spraw, rzeczy, praca i w końcu przeziębienie spowodowały, że dopiero dziś mam spokojniejszą chwilę by napisać o tym, jaki był ten wieczór, trzecie spotkanie z Poezją na Wzgórzu, spotkanie z Zuzanną Sue Truchlewską :).
Sue zaczęła od tytułowej prezentacji Wszystkie Kolory Nieba.
Przedstawiła swoje subtelne haiku:
i haigi:
By na koniec uraczyć gości wysmakowaną niespodzianką (kto wie jaki to język?):
Oprócz haiku Sue zaprezentowała Wiersze wybrane.
:))...
Na koniec kilka zdjęć z wieczorku (autor Sebastian Stokłosa):
I jeszcze kilka autorstwa Marcina Bedlickiego:
Żałujcie, że nie byliście :P!!!
Sue zaczęła od tytułowej prezentacji Wszystkie Kolory Nieba.
Przedstawiła swoje subtelne haiku:
i haigi:
W tym po śląsku:
By na koniec uraczyć gości wysmakowaną niespodzianką (kto wie jaki to język?):
Oprócz haiku Sue zaprezentowała Wiersze wybrane.
:))...
Na koniec kilka zdjęć z wieczorku (autor Sebastian Stokłosa):
I jeszcze kilka autorstwa Marcina Bedlickiego:
Żałujcie, że nie byliście :P!!!
Etykiety:
minione,
poezja,
Poezja na wzgórzu,
Zuzanna Truchlewska
poniedziałek, 10 listopada 2014 o 23:11
Minęła niedziela :)
Minął już prawie poniedziałek.
Wieczór Reni Iwaniec z akompaniamentem gongami, dzwoneczkami, piaskiem (wywoływaczem deszczu) i innymi instrumentami Reni Wrzeszcz był drugim z cyklu Poezja na wzgórzu.
Renia, która jeździła z fotografikami (i ze mną) na wschody słońca, mówiła, że jej aparat nie jest potrzebny - ma dwa obiektywy... w oczach :)... Na sali pełnej ludzi, tak pełnej, że trzeba było donosić krzesła, nie było ani jednej osoby z aparatem. Nikomu też nie przyszło do głowy by wyciągnąć telefon komórkowy. Jest to szczególne, tak jak szczególna jest poezja Reni, chwytanie chwil i zamykanie ich w kilkuwersowych miniaturach... Być może, skoro nie ma przypadków, a przecież nie ma, chodzi właśnie o to by zatrzymać tę chwilę z nią, z jej poezją podobnie jak zatrzymuje się w sercu widok gór lub płynącej wody, czy uśmiechnięte oczy dziecka... Raz. Na zawsze.
To był pierwszy wieczór autorski Reni, wieczór pełen wzruszenia, wypełniony słowem i muzyką...
Dziękuję Wam, że byliście - osobiście i duchem :).
Wieczór Reni Iwaniec z akompaniamentem gongami, dzwoneczkami, piaskiem (wywoływaczem deszczu) i innymi instrumentami Reni Wrzeszcz był drugim z cyklu Poezja na wzgórzu.
Renia, która jeździła z fotografikami (i ze mną) na wschody słońca, mówiła, że jej aparat nie jest potrzebny - ma dwa obiektywy... w oczach :)... Na sali pełnej ludzi, tak pełnej, że trzeba było donosić krzesła, nie było ani jednej osoby z aparatem. Nikomu też nie przyszło do głowy by wyciągnąć telefon komórkowy. Jest to szczególne, tak jak szczególna jest poezja Reni, chwytanie chwil i zamykanie ich w kilkuwersowych miniaturach... Być może, skoro nie ma przypadków, a przecież nie ma, chodzi właśnie o to by zatrzymać tę chwilę z nią, z jej poezją podobnie jak zatrzymuje się w sercu widok gór lub płynącej wody, czy uśmiechnięte oczy dziecka... Raz. Na zawsze.
To był pierwszy wieczór autorski Reni, wieczór pełen wzruszenia, wypełniony słowem i muzyką...
Dziękuję Wam, że byliście - osobiście i duchem :).
Etykiety:
minione,
poezja,
Poezja na wzgórzu
sobota, 18 października 2014 o 09:03
wtorek, 14 października 2014 o 20:28
Poezja na wzgórze - Jaskółki zniżają lot
:)
I już za nami pierwszy wieczór z cyklu Poezja na wzgórzu.
Sława Sibiga przywiozła ze sobą cudowną atmosferę ciepła i akceptacji, radości życia, mądrości... Gościliśmy poezję i anioły, a także fantastycznych słuchaczy, w 90% poetów :).
Wiele osób robiło zdjęcia, poniżej kilka od Małgosi Bobak:
Sala na piętrze (w tle obrazy Joanny Kałdan, która ma na piętrze swoją wystawę autorską "Pejzaż miasta"):
Anioły Sławy:
Część ekipy z Tych (bo trzeba przyznać, że drużyna Sławy jest silna i liczna :) ):
Zdjęcia robił też Sebastian Stokłosa:
I już za nami pierwszy wieczór z cyklu Poezja na wzgórzu.
Sława Sibiga przywiozła ze sobą cudowną atmosferę ciepła i akceptacji, radości życia, mądrości... Gościliśmy poezję i anioły, a także fantastycznych słuchaczy, w 90% poetów :).
Wiele osób robiło zdjęcia, poniżej kilka od Małgosi Bobak:
Sala na piętrze (w tle obrazy Joanny Kałdan, która ma na piętrze swoją wystawę autorską "Pejzaż miasta"):
Anioły Sławy:
Część ekipy z Tych (bo trzeba przyznać, że drużyna Sławy jest silna i liczna :) ):
Zdjęcia robił też Sebastian Stokłosa:
Etykiety:
minione,
poezja,
Poezja na wzgórzu,
Sława Sibiga
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Ten blog ma być oficjalnym dodatkiem do Słów rozsypanych, a ponieważ przenoszenie postów istotnych z historycznego i nie tylko punktu widzenia, mija się jednak z celem, to odsyłam po prostu do ważnych zakładek na tamtym blogu, a są to:
oraz imprezy poetyckie:
oraz imprezy poetyckie:
- dwa Tramwaye Kulturalne: w 2012 roku, w 2014 roku;
- dwa Wieczory Autorskie: wieczór autorski w Łaziskach Górnych, wieczór autorski związany z prezentacją Przypiętych do światła;





























